Niepodważalnie męski mężczyzna …

men

Jest pewien rodzaj mężczyzny. Jest on niepodważalnie męski – wytrwale dąży do celu, jest pewny siebie i ukierunkowany, żyje wybraną przez siebie drogą, z głęboką spójnością i humorem. Jest także wrażliwy, spontaniczny i duchowo żywy. a jego serce jest oddane odkrywaniu i życiu zgodnie ze swoja wewnętrzną prawdą. Kobiecość kręci go całkowicie i totalnie. Uwielbia brać swoją kobietę i zniewalać ją, ale nie tak jak to robił kiedyś typowy macho. Woli raczej wziąć ją z miłością, której ogrom sprawia, że ona znika, że oboje znikają pośród pełni miłości samej w sobie. Swoją pracą i seksualnością ucieleśnia miłość na ziemi, a robi to jako człowiek wolny – nieograniczony ani przez konwenanse, ani własną tchórzliwość.
Ten mężczyzna nie jest wystraszonym byczkiem pozującym na King Konga, nie jest też mięczakiem nowych czasów, kimś rozkojarzonym i z głupawym uśmieszkiem. On przyjął i objął oba swoje wewnętrzne pierwiastki, męski i żeński, i nie utożsamia się wyłącznie z jednym z nich. Nie musi mieć cały czas racji, ani nie musi czuć się cały czas bezpieczny czy gotowy do współpracy lub dzielenia się, jak jakiś dwupłciowy Pan Milutki. Żyje z głębi swojego wnętrza, bez lęku ofiarowując swoje dary i odczuwając otwartość egzystencji poprzez każdą ulotną chwilę, całkowicie oddany potęgowaniu miłości.
(D. Deida)

Świadomi ona i on…

” Więc mówisz, że chcesz mieć przy sobie świadomego mężczyznę, co? Zdajesz sobie sprawę, że to oznacza, że sama musisz być świadomą kobietą, prawda? Czy wiesz, co to znaczy? Czy rozumiesz jakie wyzwania niesie za sobą wejście na to terytorium?
To wymaga Ciebie całej. Musisz wziąć odpowiedzialność za cały swój wewnętrzny syf, cały. Nawet najciemniejsze, najbardziej nieprzyjemne miejsca, te najgłębiej ukryte.
Będziesz musiała stanąć twarzą w twarz ze złośliwą wiedźmą w sobie, z manipulującą suką, która po prostu musi postawić na swoim, nie zważając na koszty. Z dziwką, która się sprzedaje, ze zranioną małą dziewczynką, która ciągle potrzebuje uwagi i potwierdzenia ze strony świata zewnętrznego. Destrukcyjną furiatką, która rozwali całe miasto tylko dlatego, że ma na to ochotę. Toksyczną matką, która traktuje swojego mężczyznę jak synka, a nie kochanka. Części Ciebie, chowane latami, bo nieakceptowane przez społeczeństwo, będą musiały ujrzeć światło dzienne.
Będziesz zmuszona objąć swój brak zaufania do mężczyzn, nauczyć się patrzeć mężczyźnie prosto w oczy i nie bać się jego niezadowolenia, kiedy trzeba, powiedzieć mu: wal się. Będziesz musiała ciągle łapać się na tym, że Twoje ciało, albo serce się zamyka. I uczyć się wciąż na nowo je otwierać. Będziesz zmuszona zostawić już wściekłość, zranienie i żal jaki czujesz do niego.
Nauczysz się zmiękczać serce, kompletnie ufać tak, by ów świadomy mężczyzna mógł zabrać Cię do miejsc, do których sama nigdy byś nie dotarła. Nie bez powodu pragniesz świadomego mężczyzny. Twoje serce i dusza wiedzą, co jest możliwe. Ale musisz być gotowa wykonać tę pracę, żeby to się stało możliwe. Nie da się tam dotrzeć powozem zaprzężonym w jednorożce, to nie jest podróż dla osób o słabych nerwach. Nie wystarczy rozmawiać o tym z aniołami. Otwarte trzecie oko też magicznie Cię tam nie przeniesie. Ślizganie się po powierzchni i chodzenie wokół tematu też nie sprawią, że tam dotrzesz.
Dostaniesz się do tego miejsca dopiero, kiedy poznasz siebie. Poznasz, otworzysz i zaakceptujesz każdy aspekt siebie. Dotrzesz tam, gdy zburzysz mury wokół serca, wokół macicy, wokół joni i wokół wszystkich części Twojego ciała. Kiedy przebaczysz każdemu mężczyźnie, który kiedykolwiek Cię zranił. Kiedy przebaczysz sobie.
Są na to dwa sposoby. Albo sama pracujesz nad sobą. Otwierasz się, uwalniasz to, co jest do uwolnienia, uzdrawiasz się, stajesz się całością i wtedy spotykasz świadomego mężczyznę, który jest na takim samym poziomie jak Ty. Albo – spotykasz mężczyznę, który jest na podobnym poziomie jak ty teraz i robicie tę pracę razem. Ewoluujecie razem. On staje się coraz bardziej świadomy, ty coraz bardziej stajesz się miłością.
Taka jest prawda. Zawsze przyciągasz i inspirujesz do otwarcia się w miłości mężczyznę, który jest dokładnie taki jak ty w danej chwili. To znaczy, że on jest obecny i świadomy w takim samym stopniu jak to, ile Ty wypromieniowujesz miłości i ile energii życiowej przepuszczasz przez siebie.
Jeśli chcesz świadomego mężczyzny, sięgnij po niego! Ale nie oczekuj, że sam wpadnie Ci w objęcia. Tak nie ma. To przeciwko wszystkim prawom natury. Odrób pracę domową –przejdź tę drogę z mężczyzną, który chce Cię spotkać w tym miejscu, w którym akurat jesteś, albo sama, jeśli nie masz partnera. I wtedy pojawi się mężczyzna, który odpowie na Twoje wezwanie. Wszystkie inne sposoby to bajki i pobożne życzenia. ”
- Sabrina Lynn

tłumaczenie. Tatiana Cichocka

roza

„Człowiek nie ucieknie od tego, że słyszy. Nie ucieknie, że widzi. Choćby nie chciał słyszeć, widzieć. Samo mu w uszy, w oczy wchodzi.”

Wiesław Myśliwski – Traktat o łuskaniu fasoli

Potrzeba kochania …

kot

„Wyzywają go od rabusiów oszustów i wyłudzaczy uliczników i zabijaków
Przeszkadza w posiłkach wskakuje na stół
i buszuje wśród szklanek i kieliszków
rozrywa paczki z jedzeniem przynosi w pyszczku złowionego szpaka
który postanowił zwiedzić pieszo trawnik przed domem
i zapłacił życiem za ten nieostrożny spacer
żąda bezapelacyjnie wejścia lub wyjścia z pokoju czy kuchni
wdaje się w zażarte bójki z sąsiedzkimi kotami
wydając przy tym przerażające wrzaski drapieżnika z dżungli
Nie schlebia nikomu i jest nieugięty w swoich chęciach
obojętny na nakazy i pieszczoty
tak PIESZCZOTY bo nie zważając na jego naturę
pieszczą go i tulą
zachwycając się jego miękkim chodem i zręcznymi skokami
podają mu najlepsze kąski i pozwalają spać w swoich łóżkach
Więc nie za cnoty i charakter nagrodą jest MIŁOŚĆ
i nie za posłuszeństwo ani lojalność
ale za wdzięk i niepokorność
za ŻYCIE SAMO W SOBIE w całej jego oczywistości

WIELKA JEST BOWIEM W NAS POTRZEBA KOCHANIA”

Julia Hartwig „Kot Maurycy”

Anna Szałapak nie żyje …

W wieku 65 lat, po długiej i ciężkiej chorobie zmarła nad ranem dr Anna Szałapak, artystka kabaretu Piwnica Pod Baranami, pieśniarka i wykonawczyni utworów najsłynniejszych polskich poetów i kompozytorów.  Pozwolicie , że przypomnę dwie genialnie przez nią wykonywane piosenki , które niezmiennie uwielbiam od pierwszego ich usłyszenia po dzień dzisiejszy  …

A. Lowen „Lęk przed życiem”…

wisienka

„Wiele kobiet poszukuje w mężczyznach akceptacji swojej seksualności, która zawierałaby w sobie akceptację ich bycia sobą. Jeśli udało im się to uzyskać, dobrze czują się tylko przez chwilę, ponieważ zależą od mężczyzny i łatwo mogą zostać zranione, gdy zostaną odrzucone.
Kiedy kobieta jest pewna swej kobiecości, zainteresowanie mężczyzny jest jak wisienka na torcie”

A. Lowen „Głos ciała”

krzyk

„Dlaczego tak wielu ludzi ma trudności z oddychaniem głęboko, pełną piersią?
Odpowiedź brzmi: ponieważ oddychanie pobudza uczucia, a tego właśnie ludzie się boją.
Boją się poczuć smutek, złość i lęk.
Jako dzieci wstrzymywali oddech, żeby przestać płakać; prostowali plecy i usztywniali klatkę piersiową, żeby powstrzymać złość; zaciskali gardła, żeby nie wydostał się z nich krzyk.
Skutkiem każdego z tych działań jest ograniczenie i osłabienie oddychania.
I na odwrót: tłumienie każdego uczucie skutkuje ograniczeniem oddychania.
Teraz, jako dorośli, takie osoby ograniczają oddychanie, żeby uczucia nie wydostały się na powierzchnię.
Tak oto niezdolność do prawidłowego oddychania przeradza się w największą przeszkodą w odzyskaniu zdrowia emocjonalnego”

 

O płaczu słów kilka …

płacz

„Płacz jest najpełniejszym aktem uznania i wyrażenia swojego bólu, bezsilności czy szczęścia. Jest równocześnie żywym świadectwem naszego człowieczeństwa, naszej kruchości i podatności na zranienie, jak i potężnej SIŁY NAPRAWCZEJ, która pozwala uczuciom osiąść, a układowi nerwowo- mięśniowemu przywrócić tonus spoczynkowy.
Płacz jest żywy, dotknie w nas tego, co zamarło, znieruchomiało, czy zesztywniało. „Każe” to odczuć, uznać i jeśli jesteśmy W ZGODZIE ZE SOBĄ PŁACZĄCYM: zapłakać. Jeśli nie: łykniemy, zepchniemy do środka i przykryjemy napięciem.
Pozwolić sobie płakać, to uznać swoje uczucia i zgodzić się na ich przepływ. To stanąć otwarcie i odważnie wobec tego, co we mnie. To otoczyć się czułym ramieniem własnego zrozumienia i troski. To DAĆ SOBIE MIŁOŚĆ, gdy właśnie jej zabrakło.
Możliwość płaczu jest tak silnie blokowana nie tylko dlatego, że skojarzona jest ze wstydem, czy słabością. Płacz jest wstrzymywany, bo łączy nas z nami samymi w pełni. A objąć pełnię, to OBJĄĆ CIENIE, KRZYWDY I WSTYDY. To objąć i KATA, i OFIARĘ. Objąć siebie.
Dlatego tak ważne jest, by obejmować dzieci, kiedy płaczą. By ich szlochające, rozedrgane ciałka miały doświadczenie oparcia w przyjmujących, bezpiecznych ramionach.”

„Potrzebujemy płakać, by pozostać żywymi, czującym, po prostu ludzkimi wobec naszych doświadczeń i historii.”

Marzena Barszcz
Psychoterapeuta