Obłędny taniec …

J.Duda-Gracz

/ Jerzy Duda Gracz /

„Rola ofiary jest zawsze podwójna. Jest ten kawałek, który cierpi naprawdę, i ten złożony z moralnej wyższości i jakiejś ogromnej, agresywnej siły, jak w tej babci pokazywanej w telewizji, która wali dziennikarza z „obcej stacji” torebką. Przemoc w każdej postaci to bardzo często nieodzowny element nieprzerobionej traumy – ofiara zamienia się w kata.”
Z wywiadu dr Bogny Szymkiewicz „Naznaczeni Smoleńskiem”

FAUST Opera Wrocławska

Wieczór w operze …

Kolejne mega-widowisko za nami . Tym razem Opera Wrocławska wystawiła nowoczesną, bardzo interesującą inscenizację „Fausta” Charles’a Gounoda . Wielki alchemik znów w imię miłości zawarł pakt z diabłem. Wspaniała muzyka wypełniła tajemniczą przestrzeń wrocławskiej Hali Stulecia. Zabłysnęły światła i znów stała się magia… Ciągle jeszcze jestem oczarowana, podekscytowana  i wciąż pod wrażeniem głosów artystów, muzyki, 100-osobowego chóru, kilkudziesięcioosobowego baletu. W ogóle rozmachem całego przedsięwzięcia , efektami pirotechnicznymi , prezentacjami multimedialnymi ,tym  wszystkim co przeżyłam w sobotni wieczór dzięki twórcom tego niesamowitego spektaklu…

Bo nowy dzień wstaje, Nowy dzień!

foto

 

Wszystko co się wydarzało w naszym życiu było po coś. I ten ktoś, kto nie zadzwonił, kiedy czekałam, i te wyśmiane miłości, i te dramatyczne związki, ten pamiętnik pisany we łzach . Te lata szukania i wracania w kółko w to samo miejsce, te błędy, które wydawały się katastrofą, dramatem i upadkiem, te spacery nad przepaścią, ten brak nadziei i te słoneczne chwile, które nakazywały próbować zacząć jeszcze raz. Mądre książki, które czytałam, miejsca, w których byłam, ludzie, których spotkałam, sukcesy, porażki, wstyd co czerwienił policzki, ból, którego się nie zapomina, pot i łzy. I chociaż czasem chciałabym, żeby było inaczej, chociaż wyobrażam sobie, że można było zacząć lepiej, iść prościej, mniej cierpieć, to w głębi duszy i tak niczego nie żałuję i przyjmuję, że widocznie tak było trzeba. Bo to wszystko było po coś. Bez tego „wczoraj” nie byłabym tym, kim jestem dzisiaj. Ktoś może powie , że wysoką cenę przyszło zapłacić za otrzymane lekcje życia … może i tak , ale nic, co wartościowe, nie przychodzi łatwo…

Nie jesteś wyjątkowy w swej wyjątkowości…

wyjątek a taki sam

Rośnie kolejne pokolenie, które jest przekonane o swojej wyjątkowości. Tak je wychowali mamusia z tatusiem …czyniąc go „pępkiem świata” . Pokolenie totalnych egoistów, dla których konkurencja do wyjątkowości zaczyna być nie do zniesienia. No bo jak tu być wyjątkowym wśród samych wyjątkowych ? To jak być wyjątkowym płatkiem śniegu w śnieżycy … kto to w ogóle dostrzeże ? Mimo to uważamy się za takich wyjątkowych i „speszyl”, nikt nas nie rozumie i w tym niezrozumieniu jesteśmy dumnie osamotnieni. Potwierdzając sobie tym samym swoje poczucie wyjątkowości … dzięki temu czujemy się przez to dowartościowani, lepsi a nawet mamy poczucie wyższości i zaczynamy pogardzać innymi … tymi w naszym odczuciu mniej wyjątkowymi . JA, MI, MOJE, MNIE – odmieniane na różne sposoby , przy każdej okazji dominuje, jest najważniejsze . Coraz trudniej jest dojrzeć tę cienką linię między zdrowym egoizmem, a typowym egocentryzmem. Nie zapominajmy jednak, że w tym powszechnym kulcie JA, dobre relacje z bliskimi i innymi ludźmi są jednym z istotniejszych czynników podnoszących nasze poczucie ogólnego szczęścia i zadowolenia z życia. Zaś wieczne koncentrowanie się tylko i wyłącznie na sobie, koniec końców może doprowadzić nas do tego , że będziemy „pić do lustra”. Swoją drogą to dziwne , że mamy tylu bufonów na święcie mocno przekonanych o swojej wyjątkowości , ogarniętych manią wielkości . A przecież, gdyby tylko zrobić użytek z szarych komórek to rozdęte jak balon ego takiego osobnika natychmiast z sykiem wróciłoby do właściwych rozmiarów .
Albowiem chodzi o uzmysłowienie sobie, że jesteś wyjątkowy i jednocześnie jesteś zupełnie taki jak wszyscy inni. Bo skoro każdy jest wyjątkowy, to tak w sumie nikt nie jest wyjątkowy, prawda? Każdy chce być w jakiś sposób wyjątkowy i niepowtarzalny. Nie widzę w tym nic złego, dopóki jednocześnie nie neguje tego, że tak właściwie to wszyscy jesteśmy zbiorem cech zupełnie powtarzalnych.

Osobiście moja wyjątkowość po okresie” błędów i wypaczeń” zawęziła mi się do świadomości tego , że nie mam „duplikatu” , swojego klona i to wszystko … Poczucie niedoskonałości i podążania życiową drogą dodajmy często wyboistą , tak jak to czynią inni uczy pokory . Kiedy pokonuję życiowe zakręty , tzw. kamienie milowe , przeżywam stresującą codzienność to wtedy myślę sobie : skoro inni przede mną , lub w tym samym czasie co ja , jak też i ci którzy przyjdą po mnie, także to przeżywali , przeżywają lub będą przeżywać … to i ja dam radę . Świadomość , że nic co mi się przytrafia nie jest w żaden sposób jakieś takie znowu wyjątkowe, gdyż innym ludziom też się zdarza, pomaga mi właściwie podejść do problemu , zachować właściwe proporcje i dystans. Bycie „pępkiem świata” najbardziej męczy nas samych … zaś świat / bądźmy szczerzy/ ma nas i nasz szacowny pępek w „głębokim poważaniu „…

 

Kartofle …

pyry

 

Uczeń poprosił mistrza:
- Jesteś taki mądry. Zawsze masz dobre samopoczucie, nigdy się nie złościsz. Pomóż mi, abym i ja stał się taki jak ty.
Mistrz zgodził się i poprosił ucznia, by ten przyniósł kartofla i plecak.
- Gdy się na kogoś obrazisz lub rozzłościsz i zachowasz urazę, – powiedział mistrz, – weź jednego kartofla, napisz na nim imię człowieka, z którym miałeś konflikt i włóż kartofla do plecaka.
- To wszystko? – zapytał zdumiony uczeń.
- Nie, – odparł mistrz. – Musisz zawsze nosić ten plecak przy sobie. Za każdym razem, gdy się na kogoś pogniewasz – dorzucaj kolejnego kartofla.
Uczeń pilnie wykonywał polecenia mistrza. Mijał czas, plecak wypełnił się kartoflami i stał się ciężki. Noszenie go wszędzie ze sobą było sporą niewygodą. W dodatku, kartofel, który trafił do plecaka jako pierwszy, zaczął gnić, pokrył się lepkim śmierdzącym szlamem. Inne kartofle puszczały pędy, psuły się, wydzielały ostry, nieprzyjemny zapach.
Uczeń przyszedł do mistrza i zaczął się skarżyć:
- Nie mogę tego świństwa wszędzie ze sobą nosić. Po pierwsze, plecak jest za ciężki, a po drugie – kartofle się psują. Zaproponuj inne rozwiązanie.
Mistrz odpowiedział:
- To samo dzieje się w twojej duszy. Po prostu nie zauważasz tego od razu. Działania zmieniają się w nawyki. Nawyki stają się charakterem, który produkuje złowonne cechy. Dałem ci możliwość obserwacji tego procesu. Za każdym razem, gdy postanowisz się obrazić lub odwrotnie – obrazić kogoś – zastanów się, czy jest ci potrzebny dodatkowy kartofel.

Wyznanie …

oni

 

„Najdoskonalsze wyznanie miłości brzmi: ‚Nie potrzebuję cię, ale chcę być z tobą’. Nie potrzebuję trzymać cię cały czas za rękę, nie potrzebuję dzielić twojej pasji, nie potrzebuję ciebie w roli kierowcy, bankomatu, kucharki, gospodyni domu, ale chcę być z tobą, z tym człowiekiem, którym jesteś. Chcę być przy tobie. Jesteś wspaniały. Jesteś inspirująca. Nie żyję w strachu, że się odsuniesz, porzucisz mnie. Widzę cię. Nie ma drugiej takiej osoby na świecie.”
Andrzej Wiśniewski

 

 

 

Co o tym myślicie?

giphy

I  śmieszno i straszno …                                                                                                        Jak Waszym zdaniem wyglądają teraz relacje międzyludzkie?
Jest tak źle jak na gifie?